środa, 14 lutego 2018

Miłość ...

💕 "Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.


To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze,
A drugie po nim skacze.



 Bo miłość to żaden film w żadnym kinie,
Ani róże, ani całusy małe duże


 Ale miłość kiedy jedno spada w dół
Drugie ciągnie je ku górze"




niedziela, 4 lutego 2018

Bawić się jak dziecko

"Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, 
lecz starzeją się, bo przestają się bawić."

Wczoraj pięknie przyświecało słoneczko,
już prawie tak wiosennie.
W sklepie tęsknym okiem zerkałam i niecierpliwą rękę 
w kierunku torebek z nasionkami wyciągałam.
A dzisiaj rano...
taki oto widok za oknem.




Nie powinnam się dziwić przecież to dopiero luty.

Śniegu dość szybko przybywało.
Wyszłam do ogrodu skuszona zimową scenerią.
Ponieważ mrozu nie było, śnieg okazał się 
idealny do ulepienia bałwana.
Niewiele się namyślając przystąpiłam
do realizacji pomysłu.
Zabawę miałam przednią.
Powstał taki sympatyczny jegomość
w gustownym kapeluszu :)





 Po śniegowych zabawach kawa 
i "puchatkowe jedzenie".
Kasza jaglana z prażonymi jabłkami,
 miodem i skórką pomarańczową.



 Hmmm...
deser może fotogeniczny nie jest  :)))
ale smakuje wybornie zapewniam mniam mniam.




piątek, 19 stycznia 2018

W mysiej norce

Przyznam się szczerze, że często denerwowałam się
słysząc skrupulatne odliczanie dni do kolejnego weekendu.
Myślałam sobie ile fantastycznych chwil nam umyka,
 jeżeli koncentrujemy się tylko
na dobrnięciu do piątkowego popołudnia.
Ale tym razem dopadło i mnie.
A raczej dopadł trudny tydzień.
 Teraz  z przyjemnością delektuję się perspektywą weekendu.
Już na początku tygodnia
 ogarnęła mnie chęć aby zaszyć się w mysiej dziurze
i nie wystawiać z niej ani czubka nosa.
Teraz zrobię to z przyjemnością :)
zważywszy, że jest to bardzo przytulna norka 
a jej lokatorzy są niezwykle urokliwi.
















Przyznaję, zdjęcia takie sobie
Ale sami rozumiecie, że w mysiej norce
o dobre światło trudno, 
zwłaszcza gdy za oknem szaro buro.
Ale, że miło i przytulnie jest to widać :)
Lecę robić kawę.
Miłego weekendu wszystkim życzę :)

niedziela, 7 stycznia 2018

W życiu ważne są mocne plecy.


Dzisiejszy wpis to kolejna kartka z pamiętnika szalonej biologicy ;)
Moje nietypowe "lekcje biologii" możecie zobaczyć TU i TU i TU.

 Przełom roku to taki
czas podsumowań i planowania.
Naszło i mnie na refleksje.
A gdy moje ręce dziubaniną są zajęte,
 umysł pracuje na podwyższonych obrotach. 
Szczerze przyznam, że czasami sama się obawiam tego
 jaki kolejny, oczywiście genialny pomysł wpadnie mi do głowy ;)
Tym razem myślałam bardzo intensywnie 
bo potrzebna mi była kolejna poduszka z medycznej serii.
Miałam chwile zwątpienia.
Myślałam, że będę musiała serię zakończyć,
 bo wątroba, czy układ moczowy takie niewyględne ;)
Wtedy podsunięto mi pomysł 
i przejrzałam na oczy...


Później sprawa poszła lawinowo.
(Mówiłam, że jak zaczynam kombinować
 to strach się nie bać ihihi)
Gdy przejrzałam na oczy ze zdwojoną siłą dotarło do mnie, że
w życiu ważne są mocne plecy
i nie mam na myśli "krewnych i znajomych królika"
W życiu rękodzielnika plecy są ważne szczególnie 
o czym przekonałam się na sobie nie raz... ałć.
A gdy ktoś tak jak ja, 
swoje rękodzielnicze pasje łączy z pasją nauczania
co = długie godziny siedzenia,
sprawa kondycji kręgosłupa ma pierwszorzędne znaczenie.
Jest osoba, której za tą świadomość i ratunek,
chciałam szczególnie podziękować.
Najpierw pogłębiłam swoją wiedzę z dziedziny anatomii
i za konsultacje też pięknie dziękuję :)


Później przystąpiłam do realizacji pomysłu.
A oto efekt.


Jak widać poniżej, 
poduszki zadomowiły się w miejscu docelowym.
Za zdjęcia pięknie dziękuję :)










 Na zakończenie dla wszystkich przestroga:
pamiętajcie, że w życiu ważne są mocne plecy.
Bo inaczej skończycie na kozetce,
 tak jak moje poduszki ;)



niedziela, 31 grudnia 2017

Nadchodzi nowy


Nigdy tak do końca nie było mi po drodze
głównym nurtem trendów i mód.
Zawsze wybierałam własną ścieżkę gdzieś obok.
Tym razem skusiłam się 
na wszechobecne na insta best nine 2017.
Jest to spersonalizowany kolaż 
z 9 najbardziej popularnych wpisów.
Po prostu byłam ciekawa co wyjdzie.
Daleko mi do zestawień gwiazd i przytłaczającej popularności 
(całe szczęście ;)
W zestawieniu jestem cała ja i moje pasje.


Moje szyjątka o uśmiechniętych pysiach cieszące małych i dużych,
a radość, którą wywołują dodaje mi skrzydeł.
Ogrodowe zakątki ujawniające moje zamiłowanie do rzeczy pięknych inaczej
o czym stali bywalcy bloga dobrze wiedzą bo pisałam o tym nie raz.
Jest makrama moja nowa wielka miłość.
Gdyby tylko doba była dłuższa
 to długość zaplątanych sznurków też byłaby dłuższa.
Jest mój wakacyjny zakątek
i co roku wiejskie, sielskie leniuchowanie być musi.
Cisza, spokój, szum lip i stos książek 
to mój sposób na reset.
W centralnym miejscu zestawienia załapało
się największe rozczarowanie tego roku ;)
Tak, tak dobrze widzicie to Pilea peperomioides.
A dlaczego rozczarowanie?
Na zdjęciu uwieczniony został wielki baby boom,
rośliny, która ze względu na kształt liści 
nazywana jest pieniążkiem.
Anetka, którą obdarowałam roślinką wygrała kasę,
 więc i ja liczyłam 
na uśmiech losu. Oczami wyobraźni widziałam  
to bogactwo, które stanie się moim udziałem i...
I guzik z pętelką.
W moim wypadku rzecz przydatna, 
ale liczyłam jednak na coś więcej.
;)

Ale co tam ja przecież bogata jestem,
mam cały świat :)



"Kto ma, dom, rodzinę, codzienne gotowanie, pielenie w ogródku,
herbatę w ładnym kubku, liście do pozamiatania przed domem,
miękkie łóżko i kapcie rzucone gdzie bądź,
ten nawet nie wie, że w niejednych oczach ma wszystko,
ma cały świat."

A jakieś moje podsumowanie mijającego roku?
Rozpisywać się nie będę,
napiszę tylko, że to był dobry rok.
Mam za co dziękować :)
Zaczynałam go ze światłem i wiatrem we włosach.
W tym roku pogoda kaprysi
i o to światło bardzo trudno, 
dlatego cieszę się każdym promyczkiem.
Wczoraj próbowałam codzienność zaczarować światłem.


Mam nadzieję, że jeżeli jutro będzie tak szaro-buro jak dziś,
moje wczorajsze czary wystarczą 
i 2018 będzie równie łaskawy jak mijający rok.
Kochani życzę Wam i sobie,
 niech to światło gości w naszych sercach cały rok.
Niech ten rok przyniesie mnóstwo dobrych dni.




Wszystkim życzę udanej zabawy sylwestrowej.
Ja jestem szczęściarą i dzisiejszy wieczór spędzam 
sam na sam ze Sławomirem.
;)
Zastanawiamy się jeszcze tylko gdzie
w Zakopanem, w Warszawie a może w Katowicach?

czwartek, 28 grudnia 2017

Świąteczny wzrusz.

Ucichł gwar świętowania.
Jedzonko zjedzone, lub wyprawione w podróż z milusińskimi.
Wraca codzienność.





Lubię ten czas między Świętami a Nowym Rokiem.
Wprawdzie kawa pita w cichym domu smakuje inaczej,
ale bez pośpiechu można snuć się po domu
i delektować tym, że czas zwalnia na chwil parę.
Lubię moje cztery kąty i moje świąteczne dekoracje
bez fajerwerków i błyskotek, ale pełne miłości,
zrobione własnoręcznie lub ofiarowane z sercem:)




W tym roku pod choinką znalazłam wspaniały prezent,
słuchawki bezprzewodowe.
Mają mi służyć głównie do słuchania audiobooków,
bo ta forma "czytania"
 towarzyszy mi podczas tworzenia moich szyjątek.
Ale muszę przyznać, że dzięki uwolnieniu się od kabelka,
 zwykłe domowe czynności wzniosły się na wyższy poziom :)
 Otulam się muzyką jak kokonem i trwam w zachwycie.







Jeżeli mowa o prezentach to zaczęło się od ... rózgi.
Tak, tak Mikołaj w tym roku obdarował mnie
najpiękniejszą rózgą świata :)
Patrząc na nią nucę sobie cichutko
"Kto wie czy za rogiem
Nie stoją Anioł z Bogiem?
Nie obserwują zdarzeń,
I nie spełniają marzeń!!!"


"I warto mieć marzenia
Doczekać ich spełnienia."


 Jeżeli spełniają się te maleńkie to może kiedyś...
 te większe spełnią się również :) 
Ale pomyślicie sobie, jak rózga może być marzeniem?
Ano może.
Od kiedy makrama stała się moją kolejną wielką miłością
zamarzyła mi się wyśmigana
przez morze i czas, gałąź 
a na niej upleciona moimi rękami makrama.
I Mikołaj, życzliwa dusza postanowił to marzenie spełnić
i tak dostałam kawał, niezwykłego patyka i mnóstwo radości.
Dziękuję :)
Tym sposobem w tym roku 
zamiast pieczenia i lukrowania pierniczków,
plątałam sobie sznureczki hihi
Żona Mikołaja kolejna życzliwa dusza,
 zadbała o to, aby pierniczków u mnie w Święta jednak nie zabrakło
Mimo, że okazało się, iż moje sznurkowe zasoby są zbyt skąpe,
udało mi się wymodzić świąteczną makramę.
I tak oto rózga zawędrowała na salony ha, ha.











Jestem szczęściarą :)
bo to nie koniec niezwykłych świątecznych prezentów.
Kolejna życzliwa dusza o zdolnych rękach,
 obdarowała mnie takim oto misternym cudeńkiem



Święta to prawdziwie magiczny czas, 
pełen dobra i wzruszeń KLIK.
Spędzony z najbliższymi jest skarbem największym.






        "Najważniejsze jest, by gdzieś istniało to, czym się żyło:           i zwyczaje, i święta rodzinne. 
I dom pełen wspomnień. 
Najważniejsze jest, by żyć dla powrotu...”
 

niedziela, 24 grudnia 2017

Czas zatrzymać się

"Czas zatrzymać się. 
Skrzydła rozwinięte uspokoić.
 I postać chwilę. Poczuć słońce i wiatr. 
I nie lecieć. Choć skrzydła się ma."





Zdrowych, spokojnych, rodzinnych Świąt życzę. 
Poczujcie wokół siebie miłość i dobro.
 A spokój i radość niech Was nie opuszczają

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...